21 lipca, 2023. By Lucjusz Jaworski. Mariusz Błaszczak jest polskim politykiem, obecnie pełniącym funkcję ministra obrony narodowej. Wcześniej pełnił funkcję wiceministra obrony narodowej oraz szefa Gabinetu Politycznego Prezydenta RP. W latach 1990-1991 Mariusz Błaszczak był żołnierzem zawodowym w Wojsku Polskim. Nie zapomnę zdziwienia pewnego komentatorów na jednym z historycznych profili na Facebooku, gdy dowiedział się, że w Wojsku Polskim tuż po wojnie byli również… kapelani, sprawujący normalną posługę. Wyobrażenie o armii na wskroś bolszewickiej wydaje się wyraziste, ale chyba nie do końca prawdziwe. Zarówno w tym roku, jak i ubiegłym, uposażenia wzrosły. Były to rekordowe wzrosty. Służy to temu, żeby służba w Wojsku Polskim była godnie doceniona przez państwo polskie, gdyż żołnierze Wojska Polskiego stoją na straży naszego bezpieczeństwa – powiedział Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej w Giżycku. W latach 1918–1921 w Wojsku Polskim pojawiła się duża liczba odznak wojskowych, które upamiętniały powstanie różnych formacji wojskowych. Nadawano je bez zgody MSWojsk. tworząc specjalne kapituły. Na podstawie zgłoszeń zestawiona została w Sztabie Generalnym Naczelnego Dowództwa pierwsza lista odznak ówcześnie noszonych w wojsku. . Rozkaz to nie gazeta – nie do czytania, a do wykonania. To jedna z najważniejszych zasada w wojsku. 10 lat temu w Polsce zakończył się pobór powszechny. Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA w lipcu 2008 r. Od 2009 r. polska armia ma być zawodowa. W tym roku odbywa się więc ostatni zaciąg powszechny. Reporterzy „Polityki” towarzyszyli kilku poborowym. Z 237 poborowych, którzy w maju trafili do 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej, większość pochodzi z łapanki. Łapankę prowadziły wojskowe komendy uzupełnienia w bardzo trudnych warunkach pełnego rozprężenia dyscypliny poboru. Skoro minister Bogdan Klich ogłosił radosną wieść, że wojsko przechodzi na zawodowstwo, nie można się dziwić, że tysiące poborowych, którzy mieli w tym roku trafić do armii, uznało to za ogłoszenie amnestii. – Takie gadanie nigdy nie wychodzi wojsku na zdrowie – mówią w WKU. Ci, którzy dali się złapać na ostatnie wcielenie, czują się jak partyzanci schwytani w ostatnim dniu wojny. Jest w nich gorycz porażki. Bo gdyby z miesiąc lub dwa przetrwali jeszcze w ukryciu, to by ich w wojsku w ogóle nie było. Ale też jest poczucie obowiązku: – Skoro daliśmy się złapać, chcemy to odsłużyć do końca – mówi Andrzej Kasprzak w imieniu całej kompanii, choć to nie jego sprawa, bo on zgłosił się na ochotnika i chce w armii zostać na dłużej. Za murami jednostki JW 1248 poborowi zracjonalizowali sobie już własne położenie. – Przecież pobór jest tylko zawieszony, a nie zlikwidowany – mówi szeregowy Kasprzak. Więc na kompanii jeden drugiego przekonuje, że gdy tylko pobory odwieszą, to ci, którzy teraz przyszli, będą malować gołe baby na chustach rezerwistów, a ci, co się migali, będą musieli dopiero swoje odsłużyć. – Chciałbym zobaczyć wtedy minę tych, którzy się dziś z nas śmieją – dodaje szeregowy. Jeszcze cyfra trochę duża, ale idzie w dół jak burza Andrzej Kasprzak był jednym z trzech poborowych, których w kwietniu, tuż przed wcieleniem, pomogło reporterom „Polityki” odnaleźć WKU Warszawa-Śródmieście. Bo w dużych miastach poborowych jest jak na lekarstwo. W innych komendach uzupełnień informowano, że łatwiej trafić w totka niż na chłopaka z kartą powołania do wojska. Z tej cudem znalezionej trójki 22-letni Ernest G., który miał zostać wojskowym specjalistą od łączności w Zegrzu, od razu powiedział, że żadnych wywiadów prasowych nie będzie. Zabroniła mu tego dziewczyna. 24-letni Łukasz T., który miał być wojskowym kierowcą w Ostródzie, był bardziej chętny. Chciał nawet mieć zdjęcie, ale tak, by mu nie było widać twarzy. I całkiem anonimowo był gotów powiedzieć, że nie jest szczęśliwy z powołania. Anonimowo, bo nie chce wśród chłopaków uchodzić za jelenia, który dał się wcielić. Co innego 23-letni Andrzej Kasprzak, absolwent technikum samochodowego w Warszawie, któremu powinęła się noga na studiach i sam zgłosił się do WKU. Powiedział, że chce zrobić kurs zawodowego kierowcy. I jest mu obojętne, gdzie potem trafi. Więc trafił do jednostki 220 km od Warszawy. – Ja wiem, że wojsko się w życiu przydaje – mówi. Co dzień musztra i zaprawa prze... w wojsku sprawa Z żołnierzem jest jak z dzieckiem, bo wszystkiego go trzeba nauczyć. Z tą różnicą, że chodzić i mówić musi się nauczyć w 21 dni (nie licząc sobót i niedziel). Kpt. Marcin Moszyński z 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej mówi, że naukę chodzenia zaczyna się zawsze od ćwiczeń indywidualnych, by wyrobić w żołnierzach nawyk odpowiedniego układania nóg względem podłoża i prawidłowego tempa. Wzorowy marsz odbywa się w tempie ok. 116 kroków na minutę. Stopy powinny unosić się 10 cm nad ziemię i opadać sprężyście. Długość kroku nie powinna przekraczać 80 cm. Gdy żołnierz już to opanuje, uczy się chodzić czwórkami, tak by nie ścinać zakrętów. Najwyższym wtajemniczeniem jest marsz pododdziału tak, by jednocześnie wszystkie nogi unosiły się w górę i jednocześnie opadały, a wzrok był skierowany do przodu, nawet na zakrętach. – To wymaga czasu – mówi kpt. Moszyński. Więc żołnierze chodzą zwykle wokół placu cztery godziny dziennie. Dwie rano i dwie po południu. Choć przed samą przysięgą może się to zwiększyć. Znacznie łatwiej nauczyć ich mówić po wojskowemu, ponieważ nie różni się to zbytnio od zwykłego mówienia. Trzeba pamiętać tylko o pewnych zasadach. Że żołnierze zwracają się do siebie per pan i zawsze podają stopień. (Chyba że chodzi o kapelanów, wtedy używa się np. formy księże kapitanie). Gdy przełożeni mówią: Czołem, podwładni odpowiadają: Czołem. Gdy pytają, odpowiada się: Tak. Wiem. Zrozumiałem. Młodzi żołnierze przyznają, że początkowo irytuje ich ciągłe opowiadanie każdemu, co robią, po co przychodzą i jak się nazywają, czyli meldowanie. Perfekcyjnie wykonany meldunek, zgodnie z regulaminem, składa się ze zwrotu grzecznościowego, stopnia wojskowego przełożonego, stopnia meldującego się, nazwiska i czynności wykonywanej meldującego albo celu przybycia. – Wszystkiego ich trzeba nauczyć – mówi ppłk Leszek Karpiński. – Jeśli żołnierz nie umie posłać łóżka, bo mu w domu babcia słała, to nam tu ręce opadają. Wojsko jest po to, żeby nauczyć samodzielności i wytrwałości. Młodzi żołnierze dowiadują się, jak dojechać do rodzinnej wioski pociągiem i jaka jest różnica między pisuarem a klozetem. Wojsko uczy też dyscypliny i porządku. Nie wszystko można zapisać w szczegółowych regulaminach. Chociażby to, że szafka każdego z 48 tys. żołnierzy służby zasadniczej musi wyglądać tak samo. Że zawsze z lewej jest szczoteczka do zębów, a z prawej mydło. I że trampki stoją z przodu łóżka, za nimi laczki i buty wojskowe. I zawsze w tej samej kolejności. Że rękawy w mundurze zawija się zawsze na trzy razy. I że są tylko dwie najważniejsze zasady, które trzeba sobie w wojsku przyswoić: W wojsku może być nasrane, byle posprzątane i polakierowane. Rozkaz to nie gazeta – nie do czytania, a do wykonania. Żeby w życiu dupą nie być, trzeba najpierw wojsko przeżyć Choć fora internetowe są pełne dobrych rad, jak uniknąć wojska, trzeba przyznać, że większość z nich jest całkiem bez sensu. Naprawdę trudno będzie uniknąć wojska, nosząc w tyłku piłkę pingpongową. W jednostce nikt tam nie zajrzy, bo zwykle kadra nie sprawdza, czy ktoś jest gejem. Nie zwalnia od wojska wrastający paznokieć, kredyt hipoteczny, wytatuowana na ramieniu belka ani gwiazdka. Nawet samookaleczenie, od klatki piersiowej po biceps (chyba że wzmocnione dokumentacją ze szpitala psychiatrycznego). Ani wyrok za zniszczenie samochodu. Wiadomo, że powołanie spada podstępnie i nieoczekiwanie jak niechciana ciąża. Bartosza Łukasiaka WKU Mokotów precyzyjnie namierzyło w 3 tygodnie po przerwaniu przez niego studiów. – Nawet nie wiedziałem, że to ostatni pobór – melduje szeregowy Łukasiak, który 8 maja stawił się w 10 Warszawskim Pułku Samochodowym. Ppłk Karpiński mówi jednak, że dla wielu wojsko jest miejscem, gdzie mogą się spełnić ich aspiracje. Daje możliwość kariery i rozpoczęcia nowego życia. To szansa dla ludzi z terenów ogarniętych bezrobociem, małych miasteczek, wsi. Kilka lat temu to właśnie poborowi z prowincji zabiegali w lokalnych WKU, by wcielić ich jak najszybciej. Pytali o mieszkania i wysokość zarobków. Trzy czwarte wcielonych w maju do jednostki w Bartoszycach pochodzi ze wsi. Tam nadal uważa się, że chłopiec w wojsku staje się prawdziwym mężczyzną, a służba wojskowa jest wspaniałym sprawdzianem. – Trafił kiedyś do mnie żołnierz, który zataił na komisji, że kończył szkołę specjalną – wspomina ppłk Karpiński. – Dla niego wojsko i wizyta w rodzinnej wiosce w mundurze były sprawą prestiżu. Gdy się tam kiedyś pojawił na przepustce, przestali go traktować jak półgłówka. Płk Zbigniew Domański, szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Zielonej Górze, odpowiedzialny za rekrutację żołnierzy w województwie lubuskim, nie jest specjalnie oryginalny, gdy powtarza przyszłym rekrutom, że wojsko to szkoła życia. Dwudziestoletnich chłopaków nie przekonuje wcale, gdy mówi im, że dopiero po 9 miesiącach w koszarach przestaną się trzymać spódnicy mamy. Dziś potrzeba zupełnie innych narzędzi. Wystarczy powiedzieć poborowemu, że może mieć trudności z otrzymaniem kredytu z powodu nieuregulowanego stosunku do służby wojskowej. To działa. Płk Domański przyznaje, że drgnęło, bo wojsko, by przyciągnąć do siebie, chwyciło się nowoczesnych narzędzi marketingowych. W całym Lubuskiem jest już po wielkiej akcji promocyjnej – zostań zawodowym szeregowym. Były plakaty, pogadanki, spotkania z żołnierzami. – Nie jesteśmy Rosją i nie wszyscy muszą iść do wojska – mówi pułkownik. – Mogą się odwoływać, a nam nie zależy, by z niewolnika robić pracownika. Mundur czysty, głupia mina, poznaj Matko swego syna Szeregowego Kasprzaka rodzice podwieźli do Bartoszyc i zostawili pod figurą brykającego konia 6 maja. Gdy się obejrzał za siebie, mama miała łzy w oczach. Poborowy, po przekroczeniu biura przepustek, może się czuć jak Ford T w produkcji taśmowej. Proces obróbki rozpoczyna się przy transparencie „Serdecznie witamy poborowych”, a kończy się na wskazaniu łóżka, czyli wozu, w izbie żołnierskiej, gdzie wszyscy wyglądają już prawie tak samo. W międzyczasie bowiem poborowy traci włosy, bieliznę i poczucie odrębności. W punkcie ewidencyjnym warto pochwalić się wykształceniem, dentyście zdrowymi zębami, a pani psycholog opowiedzieć o problemach z życiem wewnętrznym. Najważniejszą rozmowę przeprowadzi dowódca kompanii. Kpt. Muszyńskiemu mówi, że pierwsze dni są najważniejsze. Bo młody żołnierz się otwiera, gdy się go grzecznie pyta. Choć wytyczne departamentu MON są dość drobiazgowe, a szczegółowe pytania dokładnie określone, kpt. Muszyński stara się taką rozmowę prowadzić po ludzku, a nie po wojskowemu. Pyta delikatnie i konsekwentnie wyciąga: patologie w rodzinie, alkohol, narkotyki, młodzieńcze wybryki, jazda po pijanemu. Z tych rozmów kpt. Muszyńskiego wyłania się statystyczny obraz ostatniego wcielenia. Na pierwszy rzut oka poborowi są bardziej cherlawi niż kiedyś, ale tak samo słabo wykształceni. Z 237 szeregowych na palcach jednej ręki można policzyć tych z maturą. Z wykształceniem podstawowym jest 95, a z zawodowym 60. Z rodzin alkoholików jest 15. 13 deklaruje nadużywanie alkoholu, 22 zażywało narkotyki, 1 był już na odwyku. 6 jest po wcześniejszych próbach samobójczych, a 19 się chlastało (samouszkodzenia). Co czwarty szeregowy był karany sądownie. 16 żołnierzy zakwalifikowano od razu do grupy zwiększonego ryzyka, charakteryzującej się zaburzeniami osobowości, autoagresją, skłonnością do alkoholu i narkotyków. Ch...wo, ale jednakowo Na pytanie, jak przetrwać bezproblemowo w jednostce, młodzi żołnierze odpowiadają: nie wychylać się. To znaczy, że trzeba robić to, co wszyscy inni robią, i nie robić tego, czego nikt nie robi. Po wprowadzeniu 9-miesięcznej służby nie ma podziału na roczniki, na starych i młodych żołnierzy, więc znikła fala, nie ma kotów, rezerwistów, obcinki, pionowania wozów (czyli wywracania łóżek). W czasie pierwszych 21 dni tzw. szkolenia podstawowego żołnierz uczy się wszystkiego, co przyda się w służbie: musztry, czołgania, strzelania, biegania w masce p/gaz i w OP 1 (kombinezon ochronny, w wojsku zwany kondomem). Po przysiędze ma być łatwiej. Starsi żołnierze wiedzą, że poza opieką nad przydzielonym sprzętem i sprzątaniem jednostki niewiele się w wojsku robi. Czasem trafi się jakieś szkolenie lub pogadanka. I tak przelatuje te 9 miesięcy. Szeregowy Kasprzak jest kierowcą elektromechanikiem, więc już teraz wie, że będzie jeździł terenowym Honkerem i będzie za niego odpowiedzialny. Przynajmniej raz pojedzie na poligon. Ale dopiero wtedy, gdy zdobędzie w jednostce specjalizację. Zwykle wyjazd jest po 6 miesiącach służby. Na poligonie będzie mógł zobaczyć prawdziwe strzelanie z haubic i z czołgów. Starsi żołnierze mówią, że poligon przypomina obóz harcerski, bo też się mieszka w namiotach. Tylko więcej się śpi, bo nie ma co robić. No i wiadomo, że lepiej pod namiot jechać latem. Choć rezerwiści ostrzegają, że czasem wojsko jedzie na poligon zimą. Wtedy w namiocie jest chłodniej. Posłuchajcie, wy, cywile, jak to w wojsku służyć mile Pod koniec maja 2008 r. w polskim wojsku było 125 tys. żołnierzy, w większości zawodowych. Niezawodowi, czyli ci, którzy trafili z poboru, to tylko 48 tys. żołnierzy. Ostatni żołnierz z powszechnego poboru opuści armię we wrześniu 2009 r., ale już od stycznia 2009 r. rekrutowani będą tylko ochotnicy. Bo armia ma być całkowicie zawodowa, więc wojsko, po raz pierwszy od pół wieku, będzie musiało zachęcać i zabiegać o żołnierzy. Bo niełatwo będzie w ciągu roku znaleźć prawie 50 tys. nowych pracowników. Niech nikt się nie zdziwi, jak niespodziewanie, pierwszy raz w życiu, otrzyma życzenia z miejscowego WKU lub z jednostki, w której przed laty służył. W liście, oprócz życzeń, będzie zapewne informacja o możliwości zrobienia kariery wojskowej. Płk Piotr Chudzik, dowódca 10 Warszawskiego Pułku Samochodowego, zamierza złożyć taką ofertę pracy 1500 byłym żołnierzom. Liczy, że z 10 proc. na nią odpowie. – Namawiam ich do służby i zakładam, że to oni właśnie się do nas zgłoszą, bo wiedzą, co ich tu czeka. W listach do rezerwistów pułkownik pisze nie tylko o tym, że czeka na nich 50 etatów zawodowego szeregowego z pensją 2200 zł brutto (plus dodatki), bezpłatne wyżywienie i zakwaterowanie w internacie, ale też porusza temat atrakcyjnej lokalizacji dowództwa garnizonu, usytuowanego blisko Parku Łazienkowskiego. Zwraca uwagę na walory turystyczne służby (misje w Syrii, Libanie, Jugosławii, Iraku i Afganistanie), możliwości dalszej edukacji w szkole podoficerskiej i na to, że garnizonowi żołnierze-kierowcy jeżdżą dobrymi wozami, Oplami i Skodami. Płk Chudzik mówi, że z utęsknieniem oczekuje nadejścia czasu zawodowców. Obliczył, że żołnierz z powszechnego poboru, w czasie 9-miesięcznej służby, odliczając przepustki, obowiązkowe szkolenia i kursy, jest wykorzystywany w służbie ok. 150 dni. W efekcie po pięciu miesiącach odchodzi z pracy wyszkolony kierowca, a na jego miejsce przychodzi żółtodziób. Jedynym problemem w profesjonalizacji armii może być brak ochotników. Takich zagrożeń płk Chudzik w ogóle nie przewiduje. Wśród wielu rodzajów broni zwalczających pojazdy opancerzone dostępnych dla piechoty występują miny przeciwpancerne, zwane niegdyś samoczynnymi lub obserwowanymi. Prekursorem w dziedzinie techniki minerskiej była armia rosyjska. Pierwsze szerzej opisane konstrukcje zostały użyte podczas wojny rosyjsko-japońskiej (1904-1905), jak improwizowane miny drewniane, mina kapitana Karasewa, mina-ładunek podoficera Selenowa. Kolejne konstrukcje to miny z okresu I wojny: modyfikacja miny Karasewa, mina Krokodyl konstrukcji pułkownika zastosowanie min przeciwpancernych przez wszystkie walczące strony, jak i opracowanie ogromnej liczby nowych konstrukcji nastąpiło w czasie dwudziestolecia międzywojennego i II wojny światowej. Wtedy to powstały tak udane konstrukcje, jak mina T-4 konstrukcji Simonowa (1934), mina TM-35, mina TM-35M (modyfikacja z 1939), czy TM-39. Armia niemiecka również nie pozostawała w tyle. W okresie międzywojennym opracowała dwie udane konstrukcje przeciwpancerne: Tallermine 29 (TMi 29) i Tallermine 35 (TMi 35). Posłużyły w latach kolejnych jako materiał wyjściowy przy tworzeniu kolejnych wzorów: Tallermine 42 (TMi 42) i Tallermine 43 (TMi 43).Charakterystyczny dla lat 1930. wyścig zbrojeń w armiach głównych państw europejskich doprowadził do szybkiego rozwoju technicznych rodzajów broni, przede wszystkim wojsk pancernych czy lotnictwa. W Wojsku Polskim procesy te niestety przebiegały znacznie wolniej i z znacznie mniejszym rozmachem. Ponadto pogłębiały się też dysproporcje jakościowe i ilościowe między rodzimą armią, a siłami zbrojnymi państw ościennych. Ten niekorzystny rozwój sytuacji zauważono zbyt późno, dopiero w przełomie 1935/36 Sztab Główny (SG) dokonał szczegółowej analizy stanu faktycznego WP i studiów porównawczych z armiami sąsiadów. Wynik okazał się zaskakujący i jednoznaczny. Okazało się, że zacofanie polskich sił zbrojnych w porównaniu z innymi armiami jest ogromne i dotyczy różnych dziedzin i zagadnień. Polska odstawała znacząco pod względem doktryny, techniki, organizacji, liczebności armii i możliwości mobilizacyjnych. Na podstawie wyników analizy najwyższe władze wojskowe natychmiast przystąpiły do umocnienia i unowocześniania Wojska Polskiego. Przełożyło się to w 1936 na plan modernizacji i rozbudowy od 1934, kiedy to rozpoczęto w Polsce prace nad skonstruowaniem od podstaw miny przeciwpancernej jako środka rażącego zwalczającego czołgi i inne pojazdy bojowe, pomysł ten napotykał na liczny opór. W początkowym okresie opracowanie spychano na drugi plan, gdyż dla wielu wojskowych taka konstrukcja była uznawana za broń niepotrzebną. To nastawienie zmieniło się dopiero w marcu 1936, gdy generał Tadeusz Kossakowski, zwolennik rozwoju broni pancernej, został mianowany Dowódcą Saperów Kossakowski już pod koniec lat 1920. pełnił obowiązki szefa Departamentu Zaopatrzenia Inżynierii MSWojsk., co oznaczało, że decydował o przyjmowaniu uzbrojenia saperskiego. Był ogromnym zwolennikiem rozwoju polskiej broni pancernej i inicjatorem rozwoju przemysłu samochodowego. Za jego kadencji wdrożono do masowej produkcji tankietki TK-3 i TKS, zakupiono czołgi Vickers E i opracowano własny czołg on, aby Biuro Badań Technicznych Saperów (BBTSap.) wybrało z konkursu ogłoszonego 23 marca 1936 przez MSWojsk., najlepsze konstrukcje min i przekazało je do dalszych testów pod względem użyteczności, jak i ustalenia najodpowiedniejszych systemów minowania.(ciąg dalszy w numerze) Wydobywanie min, bomb i innych pozostałości po wojnach toczonych na Bałtyku jest niezwykle niebezpieczne. Saperzy Marynarki Wojennej przymierzają się do neutralizacji niemieckich min morskich. Zamknięte będę plaże od Rewy do Jelitkowa. ​​​ Marynarka Wojenna planuje zamknąć 30 kilometrów wybrzeża od Rewy do Jelitkowa, a także część wód Zatoki Gdańskiej, w związku z planowaną operacją neutralizacji trzech min morskich. Dowództwo 13 Dywizjonu Trałowców poinformowało, że "ustanowiono strefy bezpieczeństwa wokół miejsca składowania obiektów niebezpiecznych usuniętych z rejonu Portu Gdynia i przeznaczonych do neutralizacji". W związku z niebezpieczeństwem, jakie niesie ze sobą operacja wprowadzono bezwzględny zakaz "kąpieli, prowadzenia wszelkich prac podwodnych, przepływu, kotwiczenia i uprawiania rybołówstwa". Zakaz ma obowiązywać do soboty 13 października. Marynarze planują wypalić materiał wybuchowy za pomocą specjalnego urządzenia, aby zminimalizować skutki ewentualnych wybuchów dla środowiska. Do akcji zaangażowano załogę niszczyciela min ORP "Czajka", trałowca ORP "Gopło", oraz nurków z Grupy Nurków Minerów. Miny i torpedy znaleziono na wysokości Portu Gdynia w czerwcu tego roku podczas prac prowadzonych przez Urząd Morski. Ze względu na rozpoczynający się sezon turystyczny, wraz z Marynarką Wojenną, zdecydowano, że zostaną one zabezpieczone i operacja zostanie przeprowadzona dopiero po wakacjach. Teraz niebezpieczne ładunki zostaną podczepione przez nurków do specjalnego balona i przeholowane do miejsca, gdzie zostaną wypalone. ​​​ Luftmine Podczas II wojny światowej Niemcy posiadali dwa typy magnetycznych min morskich przystosowanych do zrzutu ze spadochronem - nazywali je Luftminami. Mniejsza, LMA, miała masę 500 kg. Większa, która została znaleziona w Gdyni, oznaczana była jako LMB i ważyła 1000 kg i była długa na 264 cm. Miny te pierwotnie wyposażono w zapalniki magnetyczny. Późniejsze wersje posiadały zapalniki akustyczne i magnetyczno-akustyczne. Mina uzbrajała się automatycznie po przekroczeniu głębokości trzech metrów. Posiadały także zabezpieczenie hydrostatyczne, które powodowało detonację po przekroczeniu głębokości 12 lub 15 metrów. Dodatkowo były montowane zapalniki czasowe, które miały za zadanie dezorganizowanie pracy portu, powodując nieoczekiwane eksplozje. Zapalnik ten uruchamiał się jeśli mina nie zeszła poniżej trzech metrów pod wodę. Zapalnik czasowy miał możliwość ustawienia czasu detonacji od 15 minut do sześciu dni od uzbrojenia miny. Pierwsze minowania przy użyciu tego uzbrojenia Niemcy przeprowadzili z samolotów He-115 i He-111 w listopadzie 1939 roku na podejściach do brytyjskich portów. Brytyjczycy nadali Luftminom oznaczenie "GC". Niemcy wykorzystywali LMB również jako bomby do niszczenia celów lądowych. Pierwszy tego typu nalot został przeprowadzony na Anglię 16 września 1940 roku. Ze względu na bardzo duży, liczący ponad 700 kg, ładunek wybuchowy i zapalnik czasowy były one niezwykle niebezpieczne dla służb ratowniczych i cywili w bombardowanych miastach. Luftmina mogła czekać pod gruzami kilka dni i eksplodować w najmniej oczekiwanym momencie, niszcząc całe kwartały miasta. Nie może więc dziwić, że saperzy Marynarki Wojennej RP postępują z tak wielką ostrożnością. ałtyk jest wymarzonym morzem do prowadzenia wojny podwodnej i minowej. Stąd nie dziwią pozostałości po kolejnych konfliktach: od pierwszej wojny światowej, przez wojny z lat 1918-21, na drugiej wojnie światowej skończywszy. W międzyczasie wszystkie państwa bałtyckie "gubiły" tam miny, bomby lub torpedy. - Szacuje się, że na dnie spoczywa wciąż od 60 do 80 tysięcy przedmiotów wybuchowych i niebezpiecznych, w tym min morskich, torped, bomb lotniczych a także pocisków artyleryjskich i amunicji - mówił nam przy okazji wcielenia do służby niszczyciela min "Kormoran", komandor Piotr Sikora, ówczesny dowódca 13 Dywizjonu Trałowców. Na potwierdzenie słów oficera można podać kilka przykładów zarówno w polskim rejonie odpowiedzialności, jak też w innych. Jeden z najgroźniejszych wypadków miał miejsce w 2005 roku, kiedy doszło do eksplozji wyciągniętej w sieci bomby lotniczej na pokładzie holenderskiego kutra rybackiego. - Najbardziej znaczące z naszego punktu widzenia są "akcje" prowadzone podczas budowy gazoportu w Świnoujściu, a także neutralizacja min morskich w Gdyni i Gdańsku - mówi komandor Sikora. W 2015 roku w Gdyni saperzy Marynarki Wojennej usunęli 7 min, a rok później zneutralizowali jedną w porcie Gdańsk przy Twierdzy Wisłoujście. ​​​ - W 2016 roku, w związku z inwestycją prowadzoną przez Urząd Morski, wydobyliśmy z dna Zatoki Puckiej 17 torped z okresu II wojny światowej oraz realizowaliśmy pojedyncze zgłoszenia przy użyciu nurków minerów. W bieżącym roku otrzymaliśmy kilkanaście zgłoszeń, w tym jedno w bezpośrednim sąsiedztwie Bulwaru Nadmorskiego w Gdyni. W związku z tym, że zarówno my jako Marynarka Wojenna ale także inne instytucje państwowe, użytkujemy coraz to doskonalszy sprzęt należy się liczyć z tym, że zgłoszeń dotyczących zagrożeń będzie przybywać - dodaje komandor. Obszar wyłączony przez Marynarkę Wojenną RP ze względów bezpieczeństwa/Marynarka Wojenna RP/ prasowe ​​​ Studia na uczelniach wojskowych. Gdzie są wolne miejsca? Jakie są kierunki studiów? Ile student dostaje pieniędzy? Co student ma za darmo? Ministerstwo Obrony Narodowej zachęca maturzystów do studiowania na uczelniach wojskowych. Można składać wnioski. Zobacz najważniejsze pytania i odpowiedzi. 13 czerwca 2020, 14:50 NOWE FAKTY Zgłoś się na ćwiczenia wojskowe. Można zarobić 3,5 tys. zł miesięcznie. Pierwszeństwo mają osoby, które straciły pracę. Kiedy? Gdzie? Wojsko Polskie planuje przeszkolić około 20 tysięcy osób, zarówno rezerwistów, którzy mieli już styczność z wojskiem i chcą podtrzymać swoje umiejętności, jak i... 13 czerwca 2020, 14:19 Koronawirus w Lubuskiem. Żołnierze wspierają Straż Graniczną Żołnierze z lubuskich jednostek wyruszyli na pomoc Straży Granicznej. Od wtorku 17 marca br. żołnierze 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej... 17 marca 2020, 23:13 Koronawirus: Polska szykuje się na wirusa z Chin. Miliony złotych dla szpitali i 30 tys. testów Dofinansowanie szpitali milionami złotych, zakup tysięcy testów na obecność koronawirusa, postawienie szpitali i wojska w stan gotowości - to pomysły obecnego... 2 marca 2020, 10:15 Oficerowie Wojska Polskiego zatrzymani przez CBA i Żandarmerię. Sprzedawali informacje za łapówki Na polecenie prokuratora żołnierze Żandarmerii Wojskowej i funkcjonariusze CBA zatrzymali 5 osób, w tym 3 starszych oficerów Wojska Polskiego i dwóch... 16 stycznia 2020, 13:29 Wojska Specjalne dostały cztery śmigłowce Black Hawk. Maszyny wyprodukowano w Polsce Cztery śmigłowce Black Hawk przekazane zostały w piątek Wojskom Stają się one jednym z najważniejszych elementów wyposażenia polskich sił... 20 grudnia 2019, 13:49 Na długi weekend trzeba wydać kilka tysięcy złotych Przy okazji świąt Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz Wojska Polskiego Polacy bardzo chętnie ruszają na urlopy. Dla tych, którzy planują dłuższy wypad... 13 sierpnia 2019, 12:17 Prezydent Andrzej Duda awansował pięciu oficerów. Nominacje wręczy podczas Święta Wojska Polskiego Prezydent Duda, na wniosek ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, mianował pięciu oficerów Wojska Polskiego na stopnie generalskie oraz admiralski –... 10 sierpnia 2019, 11:32 Amerykańskie wojska w Polsce. Jest ich za dużo czy raczej za mało. Marines są "ramię w ramię" z naszymi. Hasło "silniejsi razem" [Wideo] "Amerykańska obecność wojskowa w Polsce jest trwała, a co najważniejsze – coraz większa. Już teraz, w każdym momencie, w Polsce jest ponad 4000 żołnierzy z USA.... 6 czerwca 2019, 6:00 Warszawa: Defilada 3 maja 2019 "Silni w Sojuszach" [ZDJĘCIA] Zobacz, jak wyglądała próba generalna przed wielką paradą wojskową 3 maja o godz. na warszawskiej Wisłostradzie rozpocznie się defilada z udziałem m. in. żołnierzy Wojska Polskiego, żołnierzy wojsk sojuszniczych oraz... 29 kwietnia 2019, 8:36 Skwierzyna. Piknik militarny w 35. Skwierzyńskim Dywizjonie Rakietowym Obrony Powietrznej [ZDJĘCIA] Z okazji 20. rocznicy wstąpienia Polski do NATO, w sobotę (9 marca) w 35. Skwierzyńskim Dywizjonie Rakietowym Obrony Powietrznej odbył się piknik militarny.... 9 marca 2019, 13:47 Posiłki w wojsku. Tu karmią lepiej niż w szpitalach. Zobacz, co jedzą wojskowi! [ZDJĘCIA POSIŁKÓW] Co jedzą w wojsku? Zobacz, jakie posiłki mają serwowane wojskowi w jednostkach w Polsce. Jedno jest pewne - tu karmią lepiej niż w szpitalach. Zdjęcia racji... 3 marca 2018, 9:25 1 marca nominacje generalskie. Gen. Roman Polko: Mariusz Błaszczak doprowadził do normalności Przełom w sprawie nominacji generalskich. Prezydent zaakceptował kandydatury przedstawione przez ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. 21 lutego 2018, 14:15 Antoni Macierewicz: W Warszawie musi powstać pomnik chwały wojska polskiego –Prędzej, czy później w centrum Warszawy musi stanąć kolumna chwały wojska polskiego. Naród musi dać wyraz wdzięczności – powiedział minister obrony narodowej... 14 sierpnia 2017, 15:42 Oficer śmiertelnie poddusił mężczyznę w Zielonej Górze Oficer Wojska Polskiego Ariel W. usłyszał zarzut spowodowania choroby realnie zagrażającej życiu. Prokuratura uznała, że zdawał sobie sprawę z tego co robił i... 1 sierpnia 2017, 17:00 Szeremietiew: MON znalazło się w bardzo trudnym położeniu. W poczynaniach resortu panuje chaos - Cały czas zmieniają się koniunktury polityczna: zmieniają się rządy, zmieniają się koncepcje polityczne. Dlatego musimy stworzyć własne gwarancje... 24 października 2016, 15:11 Święto Wojska Polskiego w Zielonej Górze [WIDEO, ZDJĘCIA] W niedzielę, 14 sierpnia, na placu Bohaterów w Zielonej Górze odbyły się uroczyste obchody Święta Wojska Polskiego oraz 96. rocznicy Bitwy Warszawskiej.... 14 sierpnia 2016, 17:44 Polskie wojsko świętuje! Zobacz, jak robi to w Gorzowie [ZDJĘCIA] Wojewódzkie obchody święta Wojska Polskiego są w tym roku w Gorzowie. Główne uroczystości rozpoczęły się w niedzielne południe na Placu Grunwaldzkim.... 14 sierpnia 2016, 15:22 Urszula Radwańska: Poradziłam sobie pod koszem - Mam ogromny szacunek do Marcina Gortata i tego co robi – podkreślała Urszula Radwańska po swoim występie w meczu Gortat Team – Wojsko Polskie w Tauron Arenie... 26 czerwca 2016, 22:02 Piotr Pawełko na campie Marcina Gortata: Kosz mamy na tej samej wysokości W piątkowe popołudnie, 24 czerwca w hali Com Com Zone w Nowej Hucie odbyła się druga edycja tzw. „Campu na wózkach” organizowanego przez Fundację Marcina... 25 czerwca 2016, 9:11 Wojsko wzywa: 36 tys. rezerwistów wróci do koszar Spokojnie, to tylko ćwiczenia. W Lubuskiem też trwają! 15 kwietnia 2016, 5:00

miny w wojsku polskim